pl en ua
30.04.2017
Balladyny, Lilli, Mariana
bip.jpg
znaczek_norway2.jpg
rpo1.jpg
kapital.jpg
prow.jpg

prow.jpg
Portal - Sport
Ewelina Marcisz w dzisiejszym biegu sztafetowym na Mistrzostwach Świata razem z koleżankami powtórzyły osiągnięcie Stefanii Biegun i jej koleżanek z 1968 roku.
Redakcja: Krzysztof Lachowski
Dodany: 26.02.2015
wyświetleń: 2600
PDF
DRUKUJ

Polki w składzie Kornelia Kubińska, Justyna Kowalczyk, Ewelina Marcisz»» i Sylwia Jaśkowiec zajęły piąte miejsce w sztafecie 4x5 km w narciarskich mistrzostwach świata w Falun. 

Takiego miejsca nie było od 1968 roku. Warto przypomnieć, że  piąte miejsce jest najlepszym wynikiem polskiej sztafety od igrzysk w Grenoble w 1968 roku. Wtedy nasza sztafeta trzyosobowa w składzie Weronika Budny, Józefa Czerniawska, Stefania Biegun również była piąta. 
Stefania Biegun
»», dzisiaj zamieszkała w Wetlinie, to trzykrotna olimpijka igrzysk w Squaw Valley 1960Innsbrucku 1964 i Grenoble 1968. Od 2003 roku jest honorowym gościem Bieszczadzkiego Biegu Lotników - ogólnopolskiego masowego biegu narciarskiego w Polsce i na Podkarpaciu (28 edycji).


Polki nie kryły zadowolenia po zajęciu 5. lokaty. Wygrały bezkonkurencyjne Norweżki.

Jest super, dla mnie najważniejsze było, by być w ósemce, a jesteśmy wyżej i wiemy, że to sukces. To nagroda dla nas wszystkich. Słyszałam od panów z telewizji, że takiego rezultatu nie było od 1968 roku, więc jest się chyba z czego cieszyć – wykrzykiwała po biegu Kornelia Kubińska, która na gorąco po wyścigu stwierdziła, że zdawała sobie sprawę, iż zajęcie dziś podium to misja z kategorii niemożliwych. - Piąte miejsce jest dla mnie zapłatą za te wszystkie lata wyrzeczeń i poświęceń. Wiem, że było warto codziennie harować. 

Wszystkie cztery dziś biegłyśmy świetnie, więc nasze miejsce nie jest dla nas zaskoczeniem. Wybiegałyśmy je sobie – przyznała Ewelina Marcisz, której w walce z przedstartowym napięciem pomagała mentorka ekipy Justyna Kowalczyk. - Stała taka podenerwowana, myła naczynia, więc sobie pomyłyśmy razem. Ewelina gotowała, więc teraz mamy na obiad w nagrodę tortillę – opowiadała z uśmiechem mistrzyni olimpijska. 

Ewelina Marcisz - młoda zawodniczka klubu MKS Halicz Ustrzyki Dolne zapowiedziała też, że chce trenować i jej marzeniem, czego nie boi się powiedzieć, są igrzyska olimpijskie. 
Ewelina w Falun udowodniła, że warto na nią stawiać. Usłyszała to po biegu z ust najbardziej utytułowanej z Polek Justyny Kowalczyk.  Justyna skomentowała też biegi dziewczyn: -  Dumna jestem z dziewczyn. Jesteśmy na dobrej pozycji wyjściowej, bo każda z nas – chyba po raz pierwszy w polskiej ekipie – włożyła wszystko w ten bieg sztafetowy. Walczyłyśmy o każdy centymetr. Mam nadzieję, że ja się szybko nie zestarzeję i że wspólnie sobie zaprowadzimy na podium nowy porządek. Zwłaszcza, że w Lahti jest naprawdę fajna trasa! I przy odrobinie szczęścia połowa się jeszcze wywróci na ostatnim zjeździe i damy radę – żartowała kapitan biało-czerwonych. Jak sama powiedziała, mobilizować dziewczyn przed biegiem nie było potrzeby. Nakręcały się same. 

ŹRÓDŁO:
www.skipol.pl  

PDF
DRUKUJ
POWRÓT
ZGŁOŚ
NIEŚCISŁOŚĆ
Wyszukiwarka
rozwiń